O autorze
Absolwentka anglistyki na Sorbonie. W ojczyźnie Moliera od 2009 roku, aktualnie zamieszkała w Szampanii, co ma swoje niewątpliwe uroki. Wcześniej, przez dwa lata dziennikarsko związana z « Polsatem ».

Jest kilka obliczy Francji : słodkie i kąśliwe, smaczne i zatrute, piękne i obskurne. W tym blogu będzie więc o każdym z nich, znajdziecie tu szczyptę tamtejszej polityki, zwyczajów, edukacji, literatury, kultury, kuchni czy religii. Zatoczymy krąg od Lille po Carcassonne, od Ile d’Oléron po Strasbourg, od Rennes po Lyon. Poznajcie France, mon amour.

Pięć powodów, dla których kocham Francję (część 3)

Drony zaprezentowane na CES 2014
Drony zaprezentowane na CES 2014 http://www.stuffi.fr/mini-drone-jumping-sumo-parrot/
Jakimi elektronicznymi gadżetami "made in France" będziemy żyli w tym roku? Piętnaście różnych przedmiotów sterowanych z jednego zaledwie iPada - to nie futurystyczne akcesoria rodem z Bonda. Skaczące i latające drony, sensoryczny T-shirt czy elektroniczne pudełko na tabletki zrobiły furorę na tegorocznym Consumer Electronics Show w Las Vegas, swoistym Festiwalu w Cannes w dziedzinie elektroniki.

Kolejny raz przekonuję o tym, że we Francji tworzy się trendy, a nie tylko się za nimi podąża. Ostatnio było tu o luksusie w wydaniu Louis Vuitton, dziś zapraszam w podróż po świecie hi-tech, który też zaliczyć trzeba do elitarnych.



3. PRZEDMIOTY PODŁĄCZONE

Francuzi potrafią dopieszczać detale. W kwestii hi-tech to czempioni w zakresie objets connectés, co można by przełożyć, nawet jeśli niezgrabnie, na "przedmioty podłączone". Chodzi o podłączenie urządzenia z tabletem lub smartfonem, który służy za bazę pilotującą. Wszyscy w głębi serca kryjemy swojego Piotrusia Pana, wiec zacznijmy od zabawek.

Na potwierdzenie tego, że francuska firma Parrot posiada odpowiednie know-how powiem, że skaczący dron "Jumping Sumo" nagrodzono Innovation Awards właśnie na CES. "Sumo", przekornie do swojej nazwy, nie jest przysadzisty i może oderwać się od ziemi nawet na 80 centymetrów, dzięki specjalnej aplikacji połączonej z Wi-Fi. "Sumo" używa połączenia 2.4 lub 5GHz, co czyni go znacznie sprawniejszym od wielu sterowanych plastikowych zabawek, które mają problem z poruszaniem się po linii prostej. Koła, wykonane z kauczuku, są leciutkie i sprawnie wjadą nawet do zakamarka i same zawrócą pod kątem 90 stopni lub będą wirować wokół własnej osi. Warto dodać, że każde z nich jest oddzielnie sterowane. Zabawka wypakowana jest czujnikami, a kamerka, wbudowana w urządzenie, pokaże w streamingu na tablecie lub smartfonie każdą popisową akrobację drona. "Sumo" nie udźwignie wprawdzie ciężarów, ale może nam dostarczyć do pokoju jakąś drobnostkę, na przykład ciasteczka.
Latający dron nie wymaga prezentacji, bo istnieje już od kilku dobrych lat, a mówimy tu o innowacjach. Tym razem poznaliśmy go w jeszcze lżejszej, ważącej zaledwie 70 gramów, wersji ("Mini Drone").
Chęć posiadania takich cacek będzie można zaspokoić już w tym roku, choć ani dokładna data ani cena nie są jeszcze znane. Wiadomo jednak, że koszt nie powinien przekroczyć 299 dolarów, jakie trzeba było zapłacić za poprzednią zabawkę - zdalnie sterowany helikopter, "AR. Drone". A oto, co potrafią te dwa niepozornie wyglądające urządzenia:



Pewnie zapytacie, jaki z nich pożytek "dla ludzkości" oprócz skonsternowanego psa, bałaganu w kuchni i zaspokojenia własnej próżności?

W restauracji "Yo! Sushi" w sercu londyńskiego Soho, od pół roku dań spodziewać się można podanych przez drona. Spokojnie, na razie kelnerów nie wyrzucono jeszcze na bruk - to oni, skryci na tyłach knajpy, nadają "przesyłkę" ze swojego iPada. Jak wynika z ich obserwacji, na razie, najlepiej zamawiać lekkie potrawy, bo przy cięższych maszyna leci zygzakiem.
Oprócz dronu, który pracuje restauracji, mogę wyobrazić sobie takie zabawki na zdjęciach filmowych. Maszyna, która obraca się z niesamowitą prędkością i jednocześnie posiada funkcję stabilizacji obrazu, jak w przypadku "Sumo", jest w stanie stworzyć zachwycające ujęcia. A latający gadżet uchwyci kadry z lotu ptaka.
Szkoda tylko, że baterii wystarczy zaledwie na 7, w przypadku "Mini Drone" i 20 minut dla "Sumo". Ale będzie to na pewno te kilka minut szampańskiej zabawy. I chyba amatorów i hobbystów nie braknie, bo firma Parrot sprzedała w ciągu 4 lat około 500 000 takich zabawek.

Zostańmy przy hobbistach, ale w innej dziedzinie, bieganiu. Od kilku miesięcy sama należę do jego miłośników, a ten gadżet znalazł już się na liście moich pobożnych życzeń. Ci, co uprawiają ten sport, z pewnością docenią nową "podłączoną" koszulkę D-Shirt firmy Smart Sensing, która już zebrała nagradzające uściski podczas CES. Zegarki i wszelkie inne akcesoria mierzące puls, liczące spalone kalorie, aktywność mięśni czy nawodnienie organizmu mogą odejść do lamusa. Ta koszulka "potrafi" to wszystko dzięki sensorom umiejscowionym w jej włóknach! Jestem pod wrażeniem. Wejście na rynek przewidziane jest na wrzesień tego roku, przy cenie 150-200 euro, co fachowo ubranego biegacza raczej nie zbije z nóg.



I wreszcie, elektroniczne pudełko na tabletki "Medissimo", temat zainteresuje starszych. Urządzenie, którego obsługa jest dziecinnie prosta, również zostało docenione przez jury CES. Lampka podświetla tabletkę, której pacjent jeszcze nie wziął danego dnia, co pozwoli uniknąć niepotrzebnych pomyłek. Informacja o przyjęciu lekarstwa jest automatycznie wysyłana na komórkę pacjenta, bądź osoby trzeciej poprzez sensory umieszczone na opakowaniu. Ten pozornie błahy gadżet ma też o wiele szerszy, ekonomiczny sens. Pudełko co tydzień wypełniane jest przez aptekarza, który sprzedaje tabletki pojedynczo, a nie w opakowaniach, których często nie zużywa się do końca. Wyliczono, że pozwoli to na oszczędności rzędu 1,10 euro na pacjenta na dzień! Z drugiej strony, potrzeba około roku, aby wydatek 250 euro za pudełko plus 2 euro tygodniowego abonamentu za obsługę on-line nam się zwrócił.



Targi elektroniczne w Las Vegas pokazały, że przemysł francuski w zakresie hi-tech ma się dobrze. Zachęcam do zgłębienia informacji na temat innych francuskich "przedmiotów podłączonych", zaprezentowanych w tym roku na CES. "Netatmo", fantazyjna bransoletka, która bada promieniowanie UV, żarówka "Avox", która, sterowana z komputera, zmienia kolor, czy też "Withings", kontrolujący jakość naszego snu.
Trwa ładowanie komentarzy...