O autorze
Absolwentka anglistyki na Sorbonie. W ojczyźnie Moliera od 2009 roku, aktualnie zamieszkała w Szampanii, co ma swoje niewątpliwe uroki. Wcześniej, przez dwa lata dziennikarsko związana z « Polsatem ».

Jest kilka obliczy Francji : słodkie i kąśliwe, smaczne i zatrute, piękne i obskurne. W tym blogu będzie więc o każdym z nich, znajdziecie tu szczyptę tamtejszej polityki, zwyczajów, edukacji, literatury, kultury, kuchni czy religii. Zatoczymy krąg od Lille po Carcassonne, od Ile d’Oléron po Strasbourg, od Rennes po Lyon. Poznajcie France, mon amour.

Lac du Der, największe sztuczne jezioro w Europie - kaprysem Paryżan?

Zachód słońca nad lac du Der Fot. Agata Fisson-Czarnota
Der to po celtycku dąb. W regionie Marny jest ich sporo, nawet jeśli część dębów porastająca 4800 hektarów ziemi musiała zostać wycięta, aby stworzyć 350 milionów m3 jeziora, nota bene największego w Europie w swojej kategorii. To tak, jakby Stadion Narodowy Francji pomnożyć 700-krotnie. Mówi się, że lac du Der wymyślono właśnie dla Paryżan. Czy chodzi o spędzanie sympatycznych wakacji dla mieszkańców stolicy czy może o coś więcej? Sprawdzam, co się pod tym kryje.

Jezioro, oddalone od Paryża o 220 km, co przekłada się na jakieś 2,5 godziny jazdy samochodem, to idealna destynacja weekendowa. Lac du Der naprawdę zaraża urokiem, błękitną tonią wody i soczystą zielenią trawy dla piknikujących. A już wystarczy wsiąść na rower i tak jak ja zrobić 40-kilometrową "rundkę" wzdłuż wybrzeża, by zupełnie się w nim zakochać. Jeszcze nigdy nie widziałam tak dobrze rozpracowanej sieci dróg rowerowych, rolkowych, okalających jezioro, krzyżujących się to tu to tam z dróżkami leśnymi czy samochodowymi. To jezioro stworzone zostało przez człowieka, ale idealnie wkomponowało się w ekosystem i nie ma nic naturalniejszego na świecie niż widok licznego ptactwa (nie bagatela 300 gatunków rocznie) zamieszkującego jego wody. Łabędź krzykliwy, gęś (gęgawa, gęś zbożowa), mewa śmieszka, różne gatunki kaczek, sokół wędrowny, orzeł bielik, perkoz, czapla, słowem - jezioro aż dudni od tych odgłosów, a ornitolodzy zacierają z zachwytu ręce. Na jesieni obejrzeć tu można zapierający w dech spektakl, kiedy to tysiące żurawii przelatuje nad jeziorem, w podroży na południe.

Jeśli pochylić się nad związkiem miedzy lac du Der, zwanym też lac du Der-Chantecoq, a Paryżem i regionem Ile de France, do którego stolica Francji należy, to rzeczywiście jest on dość ścisły.
Przenieśmy się na chwilę do początku dwudziestego wieku. Niesforna Sekwana dwa razy nie tylko wypełniła się po brzegi, ale zalała Paryż. Straty były tak duże, że zakasano rękawy i zabrano się do pracy. Jezioro zaczęło "działać" w 1974 roku i było przedostatnim w regionie skonstruowanym jako zapasowy zbiornik wodny. Co to konkretnie oznacza?

Jezioro działa na dwojaki sposób. Od listopada do czerwca, na skutek pory deszczowej, lac du Der napełnia swe brzegi kanałami rzecznymi. Rzeki, w tym Sekwana, już nie wylewają, bo mają ujście dla swoich wód. Od lipca do października, w okresie względnej suszy, skumulowany nadmiar wody jezioro "oddaje" do Marny, a stamtąd do Sekwany. Region Ile de France jest więc, w razie potrzeby, przez 100 dni zaopatrzony w wodę pitną.

Lac du Der przyjmuje około 1 mln 200 tysięcy turystów każdego roku, w tym Belgów, Holendrów, Niemców, Anglików, a także sporo Paryżan, którzy rzeczywiście chętnie odwiedzają to miejsce, sądząc po rejestracjach samochodowych. Jest tu urokliwie, ale ceny biją po kieszeni. Wynajęcie dwóch rowerów i przyczepki dla dziecka na pół dnia kosztowało nas aż 55 euro. Na szczęście wstęp na teren jeziora jest bezpłatny. Za to, lokalne campingi zachęcają do kupna na własność domków letniskowych. Znając przyzwyczajenia wakacyjne Francuzów, ich sprzedaż nie powinna stanowić wielkiego problemu.

Cóż, skoro jezioro naprawdę zbudowane zostało dla Paryża, warto chyba, przy okazji wizyty w stolicy Francji, odwiedzić też jego dobroczyńcę.
Trwa ładowanie komentarzy...